print logo

Milenijne Cele Rozwoju

 Street News Service 30 August 2019

Nie tak dawno temu Polska sama była krajem, który potrzebował pomocy. W latach 1995-2002 do budżetu wpłynęło w formie wsparcia 11,2 mld USD. Obecnie zajmuje 41 miejsce w rankingu Human Development Index. I choć skala ubóstwa i społecznych nierówności nadal stanowi duże wyzwanie dla rządu i organizacji charytatywnych – Polska stara się być aktywnym partnerem, poszukującym innowacyjnych rozwiązań w niesieniu pomocy krajom najuboższym. (1093 Words) - By Barbara Kaznowska

Share

SNS(EU)Development aid in Poland

 W Sudanie ponad 120 tysięcy osób codziennie pije wodę ze studni wybudowanych przez Polską Akcję Humanitarną od 2006 roku. Na zdjęciu – wiercenie studni w Nguony w hrabstwie Uror. Źródło – PAH

Czas pomagać innym?

Dorośli Polacy doskonale pamiętają rok 1980, kiedy narodził się ruch "Solidarność", a potem stan wojenny i późniejsze lata zapaści gospodarczej, czyli schyłkowy etap komunizmu. Na sklepowych półkach stały butelki octu - jedyny dostępny towar. Mydło, cukier, mięso, masło i wiele innych podstawowych produktów żywnościowych kupowało się na kartki. Zdobycie rolki szarego papieru toaletowego była szeroko komentowanym wyczynem, budzącym zrozumiałą zazdrość znajomych i sąsiadów. Fachowo nazywano ten stan "ekonomią niedoborów", która przeciętnemu Kowalskiemu odbierała godność, perspektywy i chęć do życia. Ci, którym udało się uzyskać paszport - również dobro reglamentowane - wybierali emigrację. Polska była więc krajem, który stosunkowo niedawno sam potrzebował zagranicznej pomocy. W latach 1995-2002 otrzymaliśmy w formie wsparcia 11,2 mld USD.

Od maja 2004 roku nie jesteśmy już beneficjentem programów wsparcia, za wyjątkiem interwencyjnej pomocy humanitarnej. Dziś w rankingu rozwoju społeczno - gospodarczego Human Development Index (HDI), który opracowuje UNDP, Polska zajmuje 41 miejsce na liście 182 krajów świata. Ale nadal w skrajnym ubóstwie żyje obecnie ok. 7% mieszkańców miast i 17% ludności wiejskiej, ponad 30% dzieci jest niedożywionych, 83% osób niepełnosprawnych nie znajduje płatnego zatrudnienia, a grupę bezdomnych szacuje się na ok. 150 tysięcy. Skala ubóstwa i społecznych nierówności na rodzimym podwórku zniechęca wielu obywateli do angażowania się Polski w akcje humanitarne w innych zakątkach globu. Czy tak być powinno?

W 2000 roku Polska, jako jedno ze 189 państw, podpisała Deklarację Milenijną, zobowiązując się tym samym do inwestycji ekonomicznych w najbiedniejszych regionach świata. Ustalono osiem Milenijnych Celów Rozwoju w ramach Projektu Milenijnego ONZ. Skala potrzeb jest ogromna. Według statystyk Raportu Milenijnych Celów Rozwoju 2010, 1,4 miliarda ludzi żyje w skrajnym ubóstwie, w 2008 roku 8.8 mln dzieci umarło przed ukończeniem piątego roku życia, jedna czwarta ludności krajów rozwijających się to analfabeci, 130 milionów dzieci nie pobiera żadnej edukacji, ponad miliard ludzi nie ma dostępu do czystej wody, 828 miliony żyją w slumsach, połowa całej ludzkości jest zagrożona epidemią malarii...

Polska przyjęła Deklarację Milenijną, zobowiązując się tym samym do budowania globalnego partnerstwa na rzecz rozwoju. Efekty tej współpracy ocenimy w 2015 roku. - Nasza pomoc zagraniczna jest ukierunkowana na wspieranie rozwoju społeczno - gospodarczego krajów partnerskich w różnych dziedzinach. W pierwszej kolejności są to kraje o znaczeniu priorytetowym dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych, czyli te, gdzie Polska jest obecna także militarnie  i generalnie powinniśmy spodziewać się wzrostu tej pomocy. Polska jako donor powinna - to jest też wymóg wynikający z międzynarodowych zobowiązań - rokrocznie zwiększać poziom swojego zaangażowania - tłumaczy Kamil Wyszkowski, Szef Biura Projektowego United Nations Development Programme (UNDP) w Warszawie.

W międzynarodową współpracę rozwojową angażują się także organizacje pozarządowe. Większość z nich to członkowie stowarzyszenia Grupa Zagranica, które stawia sobie za cel budowę sprawnego i kompetentnego sektora NGDO, traktowanego jako ważny element polityki zagranicznej i społecznej państwa. Wśród członków są wiodące polskie organizacje: Caritas Polska, Instytutu Globalnej Odpowiedzialności, Polska Zielona Sieć czy Polska Akcja Humanitarna. Nie sposób wymienić wszystkich projektów, które przyczyniają się do realizacji Milejnijnych Celów Rozwoju. Warto jednak wspomnieć o innowacyjnej próbie włączenia naukowców do działań tego sektora. - Polskie organizacje pozarządowe angażują się na wielu płaszczyznach i w różny sposób. Ale z uwagi na ograniczenia związane z niską pulą grantów rządowych i krótkoterminowość projektów, trwają poszukiwania alternatywnych sposobów na zwiększenie skali pomocy - mówi Nina Józefina Bąk z Fundacji Partners Polska, koordynatorka programu Nauka dla Pomocy Rozwojowej w krajach Globalnego Południa. - Polska poszukuje obszarów, gdzie może specjalizować się jako kraj - donor. Projekty rozwojowe mają na celu transfer wiedzy i technologii, umożliwiając krajom rozwijającym się wzmocnienie poszczególnych obszarów gospodarki. Stąd nieoceniona jest rola specjalistów potrafiących projektować rozwiązania adekwatne do warunków przyrodniczych czy ekonomicznych. Z kolei pracownicy sektora pozarządowego, znający kontekst kulturowy oraz polityczny danych obszarów, ułatwiają włączenie się społeczności lokalnych w realizację projektów infrastrukturalnych i technologicznych.

Wśród pierwszych udanych prób łączenia kompetencji jest projekt Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii Międzynarodowego Instytutu Polskiej Akademii Nauk pod auspicjami UNESCO w Łodzi. Dwa lata temu polscy naukowcy zdefiniowali trzy najważniejsze problemy w gospodarce wodnej Etiopii i obecnie krok po kroku je rozwiązują. W Tanzanii projektem zw zakresie ochrony zdrowia jest współpraca Fundacji Pomocy Humanitarnej "Redemptoris Missio" z poznańskim ośrodkiem medycyny tropikalnej przy Uniwersytecie Medycznym. Kolejny przykład to projekt elektryfikacji dwóch miejscowości w Sudanie Południowym z wykorzystaniem baterii słonecznych. Polskie Towarzystwo Fotowoltaiki oraz Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej przystąpiły do projektu w sierpniu br.

Polska ma do odegrania ogromną rolę w trakcie przygotowań do tzw. Forum Wysokiego Szczebla ws. Skuteczności Pomocy, które odbędzie się w Seulu w drugiej połowie 2011 roku, czyli w czasie, gdy nasz kraj będzie sprawował prezydencję w Unii Europejskiej. Czy chcąc zachęcać do zwiększania skuteczności innych, sami radzimy sobie z wyzwaniami na rodzimym gruncie? - Wskaźnik tzw. Official Development Assistance powinien oscylować w granicach 0,9 PKB i dojść do 1,3 PKB. Ale z uwagi na spowolnienie gospodarcze i kryzys fnansów, dług publiczny jest bardzo wysoki. Dlatego poziom zaangażowania wynosi obecnie 0,3 PKB, czyli niewiele, i raczej w przyszłym roku nie będzie wyższy - wyjaśnia Kamil Wyszkowski. - Trudno jest też przekonywać rodaków, że nie możemy dać podwyżek emerytom, nauczycielom czy stoczniowcom, bo wspieramy Sudańczyków, którzy mają jeszcze gorzej, bo żyją za mniej niż dolara dziennie. Dla osób, które mają kłopoty finansowe, jest to trudne do zrozumienia.

W latach 2004-2005 przeprowadzono w Polsce kampanię pt. "Milenijne cele rozwoju: czas pomóc innym". Hasło przewodnie brzmiało: "Polska jest rajem dla 1,2 mld najbiedniejszych mieszkańców świata". Jej celem było uzyskanie społecznego poparcia dla Milenijnych Celów Rozwoju. Badanie przeprowadzone przez Ośrodek Badania Opinii Publicznej wykazało, że zdaniem 63% respondentów Polska powinna wspierać rozwój krajów ubogich. Za podstawowe uzasadnienie uznawano najczęściej obowiązek moralny. Ale co dziesiąty badany był zdecydowanie przeciwny i twierdził, że najpierw powinniśmy rozwiązać nasze własne problemy. Tylko połowa zgodziła się przekazywać na ten cel 3 zł miesięcznie ze swoich podatków. - Niedawno Polska była tym krajem, któremu wszyscy pomagali. Kiedyś to my byliśmy beneficjentem wsparcia pomocy zagraniczej i dzięki temu jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. A teraz powinniśmy oddać to tym, którym obecnie jest gorzej. Ale nadal musimy pracować nad rozwijaniem świadomości zobowiązań wobec najbiedniejszych - podsumowuje Kamil Wyszkowski.

Na apli:

Czy czas pomagać innym? Dziś, kiedy obchodzimy rocznicę 30-lecia "Solidarności", odpowiedź na to pytanie powinna być oczywista. Odzyskaliśmy wolność również dzięki temu, że wiele krajów solidaryzowało się z nami. Wolność, którą się cieszymy, rosnąca zamożność i otwartość na świat nakładają na nas obowiązek aktywnej działalności na rzecz państw najbiedniejszych. W dzisiejszych czasach gospodarki wszystkich państw stają się coraz bardziej współzależne, zanikają kolejne bariery komunikacyjne, a problemy społeczne i ekologiczne nabierają globalnego charakteru. Od nas zależy przyszłość świata i los konkretnych ludzi - stawka jest bardzo wysoka. Dlatego nie wolno nam się ociągać w realizacji naszych zobowiązań.

Janina Ochojska, szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej, jednej z wiodących organizacji pozarządowych w Polsce.

Please credit article as follows:

© www.streetnewsservice.org

 

SNS logo
  • Website Design