print logo

Afryka: prześladowania trwają

 The Big Issue South Africa 09 July 2019

Projekt ustawy zwalczającej homoseksualizm w Ugandzie wywołał globalne oburzenie. Jeśli ustawa zostanie przegłosowana, homoseksualistom grozić będzie przynajmniej dożywocie, a w niektórych przypadkach – wyrok śmierci. Ale to tylko fragment okropnego obrazu kontynentu afrykańskiego. (1724 Words) - By Brendon Bosworth

Share

Big Issue South Africa

 Courtesy of The Big Issue South Africa

Afryka to miejsce wrogie dla lesbijek, gejów, biseksualistów, transseksualistów i interseksualistów (LGBTI). Od RPA po Sudan przesądy to chleb powszedni a tzw. przestępstwa na tle nienawiści, tortury, morderstwa i gwałty są realnym zagrożeniem.

Homofobia w Afryce jest powszechna, a 38 spośród afrykańskich krajów uznaje homoseksualizm za przestępstwo. To prawie połowa narodów, które współcześnie uznają pociąg do tej samej płci za bezprawny.

W Sudanie, Mauretanii i Somalii homoseksualistów skazuje się na karę śmierci zgodnie z islamskim prawem Shari'ah. Podobnie ma się sprawa w rządzonej przez muzułmanów północnej części Nigerii, gdzie gejów czeka kamienowanie, a lesbijki 50 batów lub 6 miesięcy więzienia.

W Zimbabwe, homoseksualni mężczyźni od dawna mogą otrzymać wyrok do 10 lat pozbawienia wolności. W Gambii za to samo przestępstwo grozi już 14 lat więzienia, a w Tanzanii - dożywocie.

Oprócz Ugandy, również kilka innych afrykańskich państw spotkało się z krytyką za nieprzestrzeganie praw ludzi należących do grupy LGBTI.

W grudniu ubiegłego roku aresztowano dwóch obywateli Malawi pod zarzutem "nieprzyzwoitości", za publiczne inscenizowanie ślubu homoseksualnego. Uniknęli oni grożącej im kary do 14 lat więzienia i zostali zwolnieni z aresztu tylko i wyłącznie dzięki międzynarodowym naciskom z zewnątrz i interwencji sądowej ambasadora ONZ.

W lutym br. w Kenii, tłum ludzi protestujących pod hasłem "Operacja Geje Precz" zaatakował dwóch mężczyzn, którzy rzekomo byli zaangażowani w ślub homoseksualnej pary. Ofiary aresztowano razem z trzema innymi gejami, ale zwolniono ich następnego dnia bez stawiania zarzutów.

Pojęcia nieafrykańskie?

Homofobia w Afryce jest często inspirowana i promowana przez wysokiej rangi przywódców politycznych i religijnych, z których wielu uważa homoseksualizm za produkt "nieafrykański", importowany z moralnie skrzywionego Zachodu.

Jak powiedział Canon Joshua Foluso Taiwo z Nigerii: "Homoseksualizm, dwóch mężczyzn sypiających razem, nigdy nie był częścią naszego społeczeństwa. Nie ma czegoś takiego jak lesbizm w naszym słowniku. Wszystko to pochodzi z Zachodu".

Według Paula Wasswa Ssembiro, religijnego przywódcy w Ugandzie, homoseksualizm zawitał do ich kraju dopiero w XIX wieku wraz z przybyciem Arabów.

Prezydent Nigerii Olusegun Obasanjo mówił, że homoseksualizm jest "wyraźnie niebiblijny, nienaturalny i zdecydowanie nieafrykański". Nie zapominajmy też o jego starym dobrym sąsiedzie Bobie Mugabe, który zjadliwie atakował homoseksualizm głosząc, że geje są gorsi niż "psy i świnie". Uważał także, że homoseksualizm powinien pozostać "do użytku białych".

Jednak znani historycy podają ciężkie do podważenia fakty, które niezbicie wykazują, że Afrykanie angażowali się w homoseksualne związki jeszcze przed przybyciem Europejczyków na ich kontynent.

Marc Epprecht utrzymuje, że homoseksualizm istniał na kontynencie od niepamiętnych czasów i sugeruje, że to zachodni misjonarze ze swoją rygorystyczną moralnością doprowadzili do  uznawania go za bluźnierstwo.

W okresie kolonializmu portugalskiego, wierzenia misjonarzy znajdywały odzwierciedlenie w prawie, tak jak w przypadku przepisu kodeksu karnego z 16 września 1886, który sankcjonował praktykujących homoseksualistów w Angoli, Gwinei-Bissau Mozambiku oraz Sao Tome i Principe zesłaniem do obozu pracy.

Ku zmartwieniu wspierających powstanie ustawy zwalczającej homoseksualizm w Ugandzie, niedawno wyszło na jaw, że Kabaka Mwanga, król plemiona Buganda, w latach osiemdziesiątych XIX wieku, wykazywał skłonności ku nadwornych paziom, które znacznie wybiegały poza relacje platoniczne. Z kolei antropolog Max Gluckman sądził, że legendarny Shaka Zulu był w ukryciu homoseksualistą.

Niektórzy badacze utrzymują, że jedynym powodem dla którego w niektórych częściach Afryki potępia się homoseksualizm jest błędne uznawanie, że jest on wyłącznie zachodnią praktyką.

Kapya Kaoma, anglikański ksiądz z Zambii i dyrektor projektu Political Research Associates (współpracownicy badań politycznych) argumentuje, że potępienie homoseksualizmu jest raczej atakiem na Zachód niż tożsamością seksualną. Uważa także, że wywodzi się ono z "polityki tożsamości postkolonialnej, która odrzuca wszystko, co zachodnie".

Jednak anty-zachodnie hasła nie są jedynym motorem napędzającym homofobię na afrykańskim kontynencie.

Obciąża się za to winą także konserwatywne kościoły amerykańskie i prawicowe organizacje ewangeliczne.

Kto jeszcze dolewa oliwy do ognia?

Kaoma jest także autorem raportu pt.: "Globalizacja wojen kulturowych: amerykańscy konserwatyści, kościoły afrykańskie i homofobia". Raport ten ukazuje działania pewnej grupy amerykańskich duchownych o konserwatywnych poglądach, którzy rzekomo mobilizowali wielu prominentnych afrykańskich przywódców religijnych do pomocy w lobbowaniu przeciwko święceniu kleryków należących do grup LGBTI przez główne denominacje protestanckie.

Z początku może to zabrzmieć dziwnie, ale układa się to w sensowną całość, gdy przyjrzeć się liczbom. Jak pisze Kaoma, demograficzne centrum chrześcijaństwa przesuwa się z północy na południe, a 30 z 77 milionów anglikanów żyje w Nigerii, Ugandzie, bądź Kenii.

Konserwatyści, którzy są mniejszością w USA, wspierają się poparciem Afryki, by kreować  się w ojczyźnie na religijnych decydentów.

Kaoma sądzi, że to konserwatywne lobby zyskuje sobie przychylność afrykańskich duchownych używając ulubionego narzędzia Ameryki - potężnego dolara.

W swoim raporcie Kaoma twierdzi, że konserwatyści wspierali finansowo szkoły, uniwersytety i służby społeczne, jednocześnie wywierając naciski na kościoły afrykańskie, by te odrzuciły wsparcie z funduszy głównych amerykańskich kościołów. To, że konserwatyści nie zawsze nalegają na pełne sprawozdania finansowe z wykorzystania swoich dotacji sprawia, że są kąskiem, na który ciężko się nie połasić, dodaje.

Według dobrze udokumentowanych raportów, prawicowi ewangeliści ze Stanów odegrali także aktywną rolę w podsycaniu anty-gejowskich nastrojów.

Ustawa zwalczająca homoseksualizm, którą obecnie zajmuje się parlament Ugandy, jest powszechnie uważana za produkt uboczny anty-gejowskiej kampanii prowadzonej przez gorliwego Amerykanina Scotta Lively'a, przewodniczącego ruchu Abiding Truth Ministries zaklasyfikowanego w Stanach do grup nienawiści. Jest on także autorem "Różowej swastyki", książki, która promowała  pogląd, że naziści byli homoseksualistami.

Na wiecu poświęconym problematyce homoseksualizmu w marcu br., którego gospodarzem była konserwatywna Sieć Życia Rodzinnego (Family Life Network) z Kampali, Scottowi Lively na scenie towarzyszył jego rodak Caleb Lee Brundidge, instruktor reorientacji seksualnej oraz Dan Schmierer z organizacji chrześcijańskiej Exodus International, która promuje "wolność od homoseksualizmu przez siłę Jezusa Chrystusa".

Uchwycona na nagraniu prezentacja Lively'a objaśnia sposób, w jaki geje "niszczą społeczeństwo, którego podstawą jest małżeństwo". Potem używa znanego, populistycznego chwytu, że wszyscy geje to pedofile i wmawia ludziom, że widok młodego chłopca z rozbitego domu jest dla nich jak "świecący się neon". Oprócz przedstawiania homoseksualistów jako niebezpiecznych dewiantów, podsycał strach tłumu mówiąc, że legalizacja homoseksualizmu jest na równi z akceptacją molestowania dzieci czy zoofilii.

Kilka dni po wiecu, ewangelista spotkał się z ustawodawcami i rządowymi oficjelami Ugandy, spośród których część debatowała dalej nad kształtem ustawy zwalczającej homoseksualizm. Lively powtarzał potem, że sankcje, które ustawa przewiduje są zdecydowanie zbyt surowe, jednak sądzi, że "złagodzenie ich sprawi, że ustawa stanie się zachęcającym krokiem we właściwym kierunku".

Wykorzystywanie religii, polityki i zagranicznego wsparcia by przeprowadzać anty-gejowski program w Afryce nie dziwi Marlowa Valentine'a, zastępcę dyrektora The Triangle Project, która jest grupą lobbującą prawa LGBTI w RPA. "Nawet u nas w kraju Jacob Zuma robi umizgi do przywódców religijnych ruchów" - komentuje Valentine. - "Podobno są one finansowane przez amerykańskie ruchy ewangeliczne, które mówią rządzącym: damy wam pieniądze na edukację i programy zwalczania HIV, ale musicie być konserwatywni w niektórych kwestiach".

Nie dziwi to też wielebnego Deana Rowan Smitha z Katedry Św. Jerzego, który stwierdza, że konserwatyści od dawna używają Biblii, a zwłaszcza tzw. Księgi Lewitów, jako podstawy do oczerniania homoseksualizmu. "Biorą Pismo Święte bardzo dosłownie i tłumaczą je tak do momentu kiedy jest to im wygodne. Jeśli brać wszystko, co jest napisane w Piśmie dosłownie, to należy być gotowym oddać w ofierze swoją córkę... Należy patrzeć na kontekst" - mówi wielebny.

Wielebny Smith, który jest aktywnym działaczem na rzecz praw LGBTI w południowej Afryce, stawia znak równości między homofobią i rasizmem.

"Smuci mnie to, że wśród Kościołów w południowej Afryce, które są przeciwne apartheidowi, ludzi nie widzą, że dyskryminacja seksualna niczym się od rasowej nie różni" -przekonuje Smith. "Mówią, że to biblijne. Ale apartheid jest w takim razie również biblijny. Niewolnictwo, apartheid, też był usprawiedliwiane Pismem Świętym".

Dyplomacja czy samozadowolenie?

 

Jako, że RPA to kraj afrykański o najbardziej liberalnej i zaawansowanej konstytucji jeśli chodzi o prawa LGBTI, i pierwszy na kontynencie, który dopuścił prawnie małżeństwa homoseksualne, oczekuje się od rządu, że ten będzie mocno sprzeciwiał się krajom, które nie respektują praw człowieka w kwestii orientacji seksualnej.

Jednak mimo, że przywódcy światowi jak np. prezydent USA Barack Obama czy Parlament Europejski wyrazili zdecydowany sprzeciw wobec homofobii w Afryce, a zwłaszcza dla ustawy, która ma wejść w życie w Ugandzie, RPA zachowuje niepokojącą ciszę.

Równie niepokojąca jest skala rozdmuchania homofonii, jak i działania rządów, które godzą w konstytucję, której zaprzysięgli bronić.

Sam prezydent Jacob Zuma podkręcał atmosferę homofobii podczas uroczystości Dnia Dziedzictwa w KwaDuzuce w 2006 kiedy ogłosił: "Kiedy dorastałem, homoseksualiści nie mogli przede mną stanąć. Znokautowałbym takiego."

Na początku czerwca, Minister Sztuki i Kultury Lulu Xingwana wywołała spore poruszenie opuszczając wystawę, sfinansowaną przez jej ministerstwo, gdyż były tam zdjęcia Zanele Muholi przedstawiające nagie kobiety w intymnych pozach, które Minister uznała za "pornograficzne".

Kolejnym powodem do zmartwień dla walczących z homofobią jest nominacja Jona Qwelane na ambasadora RPA na Ugandę. Qwelane jest otwartym homofobem, który obecnie broni się w sądzie przed zarzutami, jakie usłyszał po opublikowaniu artykułu w Sunday Sun w 2008 roku, pt.: "Wyzywajcie mnie od kogo chcecie, ale gej NIE JEST OK".

Rzecznik Ministerstwa Relacji Międzynarodowych i Spraw Kulturalnych Nomfanelo Kota,  poproszony przez The Big Issue o wyjaśnienie stanowiska RPA w kwestii ustawy zwalczającej homoseksualizm w Ugandzie powiedział: "My nie zajmujemy się prawem. Nie jesteśmy od tego ekspertami. Uganda nie komentuje naszego prawa. Prawo międzynarodowe nakazuje się odwzajemniać: jeśli ludzie nie robią komentarzy na temat naszego prawa, my też nie będziemy tego robić w relacjach międzynarodowych".

Klęska rządu w utrzymaniu mocnego stanowiska w kwestii ustawy zwalczającej homoseksualizm w Ugandzie została skrytykowana przez grupy walczące o prawa człowieka, tak samo, jak porażka w ratyfikowaniu deklaracji ONZ z 2008 roku, która depenalizowała homoseksualizm na świecie.

"Jesteśmy zaniepokojeni ciągłym milczeniem rządu i odmową zaangażowania grup walczących o prawa człowieka w kwestię ustawy w Ugandzie" - mówi Christina Engela z organizacji South African Gay & Lesbian Alliance Against Defamation. "Chcielibyśmy, aby rząd nie tylko bronił naszej konstytucji w RPA, ale także stanął w obronie tych ludzi, których godność, równość i podstawowe prawa są atakowane przez innych, nieważne, czy w kraju, czy zagranicą".

Komentując potrzebę prowadzenia polityki zwalczania homofobii i przestępstw na tle nienawiści przez RPA, Valentine mówi: "Chciałbym zwołać narodową debatę na ten temat. Jeśli posłucha się debat publicznych o ustawie, zauważyć można poziom ignorancji polityków w kwestii orientacji seksualnej. Nie sądzę, żeby kiedykolwiek odbyła się debata na temat przestępstw na tle nienawiści czy homofobii. Czy rząd w ogóle wie kim są ludzi transseksualni? Czy rozumie ludzi interseksualnych?

Valentine ostrzega: "Przepaść między naszymi konstytucyjnymi prawami a realiami codziennego życia osób należących do grup LGBTI rozszerza się z dnia na dzień".

 Other Language Versions

SNS logo
  • Website Design