print logo

Samobójstwa kobiet dowodem napiętnowania nosicieli wirusa HIV

 The Big Issue Zambia 09 July 2019

Po ponad dwudziestu latach od kiedy zaczęła się pandemia HIV i AIDS, mimo miliardów dolarów włożonych w kampanie i projekty, oraz tysięcy organizacji powstałych do walki z AIDS, odrzucenie i napiętnowanie ludzi zarażonych to ciągle rzecz powszechna. Co więcej, w sposób szczególny dotyczy to kobiet. Martwią również rezultaty badań przeprowadzonych przez działającą w Zambii organizację CARE, które wykazały, że napiętnowanie kobiet zarażonych wirusem HIV przybiera różne formy, od łagodnych, aż po poniżanie i porzucenie. (836 Words) - By Zarina Geloo

Share

Big Issue Zambia

 Courtesy of the Big Issue Zambia

Nagłówek w gazecie sygnalizował tragedię. Zamieszczony poniżej artykuł był rozbudowanym i przejmującym obrazem samobójstwa, jakie popełniła 41-letnia Linda Kabengele. Wydarzyło się to, gdyż nie wytrzymała ciągłego napiętnowania przez społeczność, w której żyła. Była nosicielem HIV. Oni o tym wiedzieli. Jej zwęglone i wciąż dymiące ciało leżało w pobliżu jakiejś knajpy. Obok znaleziono zdjęcie jej dziecka, torebkę i trochę środków antyretrowirusowych.

Pojawiły się głosy oburzenia i współczucia. Najbardziej uderzająca była jednak reakcja rzecznika Krajowego Centrum ds. AIDS, Justine'a Mwiingi. Zapytany przez dziennikarza Zambia Daily Mail o samobójstwo, stwierdził, że napiętnowania zarażonych zdarzają się dużo rzadziej niż kiedyś oraz zaznaczał, że los Kabengele to odosobniony przypadek.

Mwiinga dodał, że powoli zanika wrogie podejście do zarażonych wirusem HIV. Stwierdził jeszcze, że: "Co by się nie działo, napiętnowania są mało istotną kwestią. Nie są już takim problemem, jak kiedyś". Być może Mwiinga mówił ogólnie, ale rzeczywistość jest zupełnie inna.

Jeden z pierwszych Zambijczyków, który ujawnił chorobę, podsumował swoje doświadczenia mówiąc: "Walczę z HIV, ale walczę też z napiętnowaniem. HIV może zaatakować moje jelito, mój mózg i układ odpornościowy, ale najgorszy atak idzie z zewnątrz... od ludzi. - powiedział Zulu - Oni myślą, że skoro jestem nosicielem HIV, to musiałem pracować w seks-biznesie, jestem gejem albo prowadziłem rozwiązłe życie. Właśnie z takim myśleniem najtrudniej się walczy, trudniej nawet niż z samym wirusem".

Badania przeprowadzone przez organizację CARE w Zambii wykazały, że formy napiętnowania kobiet przybierają różne kształty i często kończą się poniżaniem, a nawet odrzuceniem. Kabengele stała się obiektem szyderstw i drwin. Lokalna społeczność umieściła ją w szkolnym pokoju, gdzie sama spała, skazana na izolację i odrzucenie.

W dalszych badaniach odnotowano, że kobiety zarażone wirusem HIV, w tym także ciężarne, wielokrotnie doświadczają ekstensywnych form napiętnowania, zwłaszcza gdy zachorują lub poronią. Badanie przeprowadzone w Zambii dowiodło, że kobiety cierpią znacznie bardziej niż mężczyźni, nie tylko z powodu napiętnowania, ale również z powodu oskarżeń o przeniesienie wirusa do rodziny bądź małżeństwa.

Przypomina mi to o mojej koleżance, dziennikarce Mildred Mpundu, która przed śmiercią ogłosiła, że jest nosicielką wirusa. Mówiła o tym, jak odeszła z redakcji, bo czuła się szykanowana przez swoich współpracowników. Jak na ironię, Mpundu pracowała dla medium prasowego, które jako pierwsze w Zambii zaczęło propagować przyjazne warunki pracy dla nosicieli HIV. Oferowało nawet doradztwo i darmowe leczenie.

"Nie chodziło o to, że byłam jedyną zarażoną. Byli też inni, ale głównie mężczyźni. Jednak o nich nie mówiło się w taki sposób, jak o mnie. Podcinali mi skrzydła, zaszufladkowali mnie i coraz częściej mnie unikali" - powiedziała w jednym z wywiadów, jakich udzieliła przed śmiercią.

Wiedza Mpundu i długi staż w walce z HIV wzmocniły ją emocjonalnie i ostatecznie przezwyciężyła szykanowanie w pracy. Przyznaje też, że były takie chwile, w których myślała o odebraniu sobie życia.

Co ciekawe, kiedy kolejny dziennikarz Christofer Mulenga ujawnił swoją chorobę, poświęcono temu niewiele uwagi. Kiedy natomiast Mpundu ogłosiła, że jest nosicielką, została twarzą okładek popularnych czasopism. Jedna z gazet wydała specjalny dodatek poświęcony jej byłym partnerom oraz zawierający tradycyjne zdjęcia "przed" i "po". Dlaczego historia Mpundu była ciekawsza od Mulengi?

Juliet Maundi ze stowarzyszenia zrzeszającego ludzi żyjących z wirusem HIV proponuje poniższą odpowiedź. Mpundu była kobietą, ale i samotną matką. "Gorzej jest, gdy kobieta jest niezamężna, bo wtedy przypuszcza sie, że sypiała z byle kim i zarażała licznych partnerów. To na kobietę spada wina za związek, w którym została zarażona."

Mpundu i Kabelenge nie żyły na wsi. Mieszkały w miastach, gdzie poziom świadomości ludzi jest zwiększony przez łatwy dostęp do mediów. Społeczności lokalne wiedziały o zagrożeniach wywoływanych przez napiętnowanie, a mimo to, nie udało się uniknąć cierpienia kobiet.

Co możemy zrobić, by coś się zmieniło? Na początek, nie ważne co mówią statystyki, uznajmy ponownie, że napiętnowanie ma bezpośredni wpływ na infekcje wirusem HIV. Przekazy medialne i informacyjne powinny skupić się na problemie szykanowania zarażonych kobiet.

Maundi nie rozumie dlaczego banery informacyjne na temat AIDS okrywają kliniki porodowe i ośrodki zdrowia odwiedzane przez kobiety, a "takich samych banerów nie ma na ścianach barów czy innych miejsc, w których gromadzą się mężczyźni" - wytyka. "Można odnieść wrażenie, że HIV dotyczy jedynie kobiet, a przecież informacje muszą być przekazywane również mężczyznom. Do nich wiadomości powinny docierać nawet częściej, bo to oni najczęściej obwiniają kobiety o zarażenie wirusem HIV i wiodą prym w szykanowaniu ich."

Informacje na temat napiętnowania zarażonych powinny być rozpowszechniane odrębnie, a nie tylko w formie dodatku do informacji o wirusie HIV. Powinno się jasno powiedzieć, że szykanowanie jest równie złe jak celowe zarażanie innych wirusem.

Ludzie, którzy piętnują nosicieli, powinni podlegać tym samym sankcjom co ci, którzy łamią prawa człowieka. Organizacje zajmujące się walką z AIDS powinny poświęcić adekwatną ilość czasu problematyce napiętnowania zarażonych.

Kiedy ujawniono, że Kabengele była szykanowana, władze lokalne i działacze praw człowieka mieli okazję, by wywalczyć obowiązek ochrony i opieki nad zarażonymi ludzi. Był to też odpowiedni moment do tego, by pociągnąć społeczność lokalną do odpowiedzialności.

Samobójstwo Kabengele to mrożące krew w żyłach przypomnienie, że nie możemy lekceważyć zjawiska napiętnowania, ani uspokajać się ogólnymi statystykami wykazującymi, że nie ma to wpływu na infekcje wirusem HIV. Poza wszystkim, nie można nie zauważyć, że to kobiety szykanowane są najczęściej.

 Other Language Versions

SNS logo
  • Website Design