print logo

Wieża z kości słoniowej. Nie ma miejsca dla kobiet w południowej Afryce.

 IPS 07 July 2019

Zwiększenie liczby kobiet zasiadających w parlamencie zostało okrzyknięte wyznacznikiem równości. Ale co się dzieje, gdy już się do niego dostaną? Kraje południowej Afryki podpisały się pod hasłami równości dla kobiet, ale one same twierdzą, że walczą z kulturą seksizmu i przemocy. (753 Words) - By Samba Yonga

Share

Big Issue Zambia

 Courtesy of The Big Issue Zambia

Edith Nawakwi jest członkiem najbardziej elitarnej grupy kobiet na świecie. Była Minister Finansów w Zambii, a obecnie prezes opozycyjnej partii Forum Demokratycznego Rozwoju jest typowana na przyszłego prezydenta. Jest osobą mówiącą bez ogródek, znaną z twardego oporu przeciw próbie drugiej reelekcji byłego prezydenta Fredericka Chiluby poprzez uruchomienie narodowej kampanii. Jednak dziś, zastanawia się dwa razy zanim wygłosi publicznie swoje zdanie.

Podczas audycji radiowej w styczniu, Nawakwi skrytykowała postępowanie rządu w kwestii cen paliwa. Kilka dni później, Chris Chalwe, przewodniczący młodzieżówki rządzącej partii Ruch dla Demokracji Wielopartyjnej - groził w telewizji publicznej, że 50-letnia Nawakwi zostanie zbiorowo zgwałcona, jeśli nadal będzie sprzeciwiać się prezydentowi Zambii.

"Tylko dlatego, że jestem kobietą, mogą się postawić i powiedzieć, że mnie zbiorowo zgwałcą. Wiem, że są do tego zdolni, bo grupa ta w przeszłości łapała już za maczety" -mówi. Co dodatkowo podsyciło oburzenie opinii publicznej, to postawa prezydenta Zambii, który nie zdystansował się od wypowiedzi młodego działacza. Chris Chalwe nie został usunięty, ani potraktowany dyscyplinarnie. Kilka zambijskich gazet donosiło, że za zamkniętymi drzwiami prezydent wspiera raczkującego polityka. Nawakwi złożyła doniesienia na policji, ale tylko po to, by usłyszeć, że grożenie przemocą nie jest przestępstwem.

Działacze na rzecz praw człowieka w Zambii postrzegają incydent jako ukazujący obecność niepokojącej kultury bezkarnej przemocy seksualnej. Nawakwi uważa, że jest on przykładem głęboko zakorzenionego oporu przeciw kobietom starającym się wejść w sitwę męskiej władzy. "Generalnie, w Zambii, jeśli mężczyzna nie może powstrzymać kobiety, zniży się do poziomu Chrisa Chalwy. - mówi Nawakwi - Co ilustruje, na jakim etapie jest Afryka jeśli chodzi o rozwój, to fakt, że mężczyźni nadal nie mogą pogodzić się z tym, że kobieta ma aspiracje na wysokie stanowiska i nie godzi to w jej godność".

"Prawda jest taka, że w tym kraju nie ma politycznej woli, by zapewnić odpowiednie uczestnictwo kobiet w życiu politycznym kraju" - mówi Matrine Chuulu, regionalny koordynator  programu Kobieta i Prawo w Południowej Afryce (Women and Law in Southern Africa), który wspiera kobiety borykające się z przemocą na tle płci.

Chuulu, z zawodu prawnik, mówi, że z wyjątkiem RPA, kobiety nie mają dostatecznych praw. Z dwunastu południowo-afrykańskich krajów tylko w RPA, Mozambiku i Tanzanii udało się ustanowić zamierzone 30% politycznych stanowisk decyzyjnych dla kobiet. "Nawet w RPA - jak mówi Chuulu - kobiety i mężczyźni walczyli o wolność ramię w ramię. Płeć piękna jest więc prominentnym składnikiem polityki, ale i tak zauważalne jest, że przemoc seksualna nadal pozostaje normą. Kobiety doświadczają męskiej przemocy zarówno na poziomie rządowym jak i obywatelskim, dlatego kontynuujemy naszą walkę".

W RPA, gdzie liczba gwałtów jest jedną z najwyższych na świecie, organizacje zajmujące się kwestiami płci zaalarmowane zostały pojawieniem się na politycznym forum głosów pełnych nienawiści i wymierzonych w kobiety. Podczas procesu sądowego o gwałt w 2006 roku i kolejnych uniewinnieniach Jacoba Zumy, zwolennicy Zumy wymierzyli kampanię przemocy w oskarżającą go kobietę. Po procesie, szukając azylu, wyjechała do Holandii.

W tym miesiącu, Sąd Równości w RPA uznał Juliusa Malemę - przewodniczącego młodzieżowego ruchu ANC -  winnym szykanowania podczas przemówienia, w którym sugerował, że kobiecie na pewno "było dobrze" z Zumą. Sprawę naświetliła organizacja Sieć Sprawiedliwości Płciowej (Sonke Gender Justice Network), która często jest adwokatem kobiet, których prawa są łamane.

"Julius Malema jest bardzo popularnym przywódcą, któremu wydaje się, że może bezkarnie unikać konsekwencji swoich działań. Nigdy przedtem nie udało się uczynić go odpowiedzialnym za to, co zrobił. Udało się jednak dzięki demokracji doprowadzić do powstania instytucji, które bronią praw kobiet. Sprawa ta jest czytelnym przesłaniem, że politycy i inni mężczyźni nie mogą mówić o kobietach w sposób dowolny, bądź traktować je bez należytej godności i liczyć na to, że ujdzie im to na sucho. Jest to również szansa na to, by dostosować system prawny tak, by ten chronił kobiety" - mówi Mbuyiselo Botha, rządowy manager ds. relacji z mediami.

Khasese Khumalo, koordynator Women and Law in South Africa, mówi, że na początku lat 90-tych zauważyć można było rekordowe nasilenie się bezkarnej przemocy seksualnej.

"Politycy robią wrażenie jakby chcieli włączyć kobiety w życie polityczne, chociaż tak nie jest. Nadal chcą być w fotelu pilota i boją się zrzec jakiejkolwiek formy władzy. - mówi Khumalo - I to są ludzie, na których powinniśmy się wzorować, którzy powinni pokazywać nam drogę rozwoju i integralności? Jeśli politycy nie reagują na przemoc seksualną to zmierzamy w niebezpiecznym kierunku".

Edith Nawakwi nie wykluczyła, że będzie kandydować w wyborach prezydenckich w 2011 roku, jednak wielu ocenia jej szanse w najlepszym przypadku na słabe. "Kobiety stronią od polityki z różnych powodów, kulturalnie jest to nie do zaakceptowania. - mówi Khumalo -Jeśli będziemy stały bezczynnie to żaden mężczyzna nie podzieli się rządzeniem. Musimy o to walczyć. Musimy walczyć o swój głos".

 Other Language Versions

SNS logo
  • Website Design