print logo

”Chodzi o zaufanie, nie o pieniądze”

 Street News Service 11 October 2019

Przekształcił frachtowiec w pływający szpital i uratował 10 tys. wietnamskich uchodźców z Morza Południowochińskiego. Stworzył 34 szkoły w Afganistanie i centrum edukacyjne w Ruandzie. Mimo 71 lat na karku, niemiecki dziennikarz Rupert Neudeck, nie wybiera się na emeryturę. (819 Words) - By Simone Kayser

Share

SNS(EU)_„Es geht nicht immer nur um Geld“

 Die deutsche Organisation Grünhelme baut Schulen in der DR Kongo. BISS/Simone Kayser

Demokratyczna Republika Konga jest trzecim co do wielkości krajem afrykańskim. Po 15 latach wojny państwo to, pogrążyło się w totalnym chaosie. Najbardziej ucierpiała wschodnia części Konga oraz prowincje północnego i południowego Kiwu, w których notoryczne zbiorowe gwałty są częścią strategii wojennej. Rupert Neudeck, który jest prawdziwym ekspertem w tematyce afrykańskiej, do niedawna nie chciał już angażować się w sprawy Konga, bo uważał władze tego kraju za kompletnie skorumpowane.

Kiedy jednak w 2008 roku Jean Claude Kibala został wybrany na zastępcę gubernatora Kiwu Południowego, Neudeck uznał, że nadzieja dla Kongijczyków nie została pogrzebana. Kibala przez ponad 20 lat żył w Niemczech, pracując jako inżynier budowlany, a celem swoich starań na nowym stanowisku uczynił walkę z korupcją i chaosem panującymi niepodzielnie w jego rodzimej prowincji.

Neudeck założył organizację Grunhelme, której członkowie postrzegają się jako Korpus Pokoju dla ludzi młodych wiekiem, lub przynajmniej duchem. Finansowani są przez dotacje płynące z Niemiec, a także z neutralnych politycznie fundacji z całego świata. Jednym z głównych celów, na jakich skupia się ta organizacja, jest dialog między islamem i chrześcijaństwem. Do realizacji projektów Neudeck zatrudnia ludzi z praktycznymi umiejętnościami zawodowymi, czyli pracowników budowlanych, stolarzy lub inżynierów. Muszą oni być gotowi do pracy jako wolontariusze przez 3 miesiące, oraz do zaakceptowania życia w tych samych warunkach, co mieszkańcy miejsca realizacji projektów.

Thomas Just, 35-letni technolog drewna, dołączył do Grunhelme 5 lat temu, bo wolał czynnie walczyć z niesprawiedliwością i terrorem panującym w regionie, niż tylko rozmawiać o tym problemie. Po tym, jak kierował projektem Grunhelme na Sumatrze, w czerwcu br. zajął się budowaniem szkoły w Kiwu Południowym. W grudniu 2009 roku, organizacja Neudeck'a ukończyła budowę szkoły podstawowej w Kasika, małym miasteczku położonym 30 km od Bukavu, stolicy prowincji. Wcześniej w tym miejscu stały trzy zrujnowane budynki. Nowa szkoła umożliwiła naukę 350 młodym ludziom z całego regionu.

Kolejna taka placówka powinna powstać jeszcze bardziej w głębi prowincji Kiwu, bo jak twierdzi Neudeck, regiony wiejskie Konga są kompletnie ignorowane przez "przemysł rozwoju i wsparcia". Ten "przemysł" koncentruje się przede wszystkim na stolicy kraju Kinszasie, a w Kiwu Południowym na Bukavu, największym mieście prowincji leżącym nad malowniczym jeziorem Kiwu.

Kibe jest miasteczkiem, w którym żyje 6,5 tysiąca ludzi. Leży ono jakieś 10-12 godzin drogi od Bukavu . Mimo że na obszarach tych znajdują się ogromne zasoby złota, większość populacji żyje za mniej niż 1 dolara dziennie. Społeczność Kibe z wielkim entuzjazmem przyjęła propozycję Justa i Neudecka, aby zastąpić dwanaście szkolnych szopek (obecnie zagrożonych zawalaniem, a w których uczy się 400 dzieci) porządnymi, murowanymi budynkami. "Problemem każdego rodzaju wsparcia - nie tylko w Afryce - jest to, że jawi się ono jako dar bogatych dla biednych, ci z góry - tym na dole, i odbiera to ludziom otrzymującym pomoc, dumę oraz chęć dbania o budynek w przyszłości. Czasami uniemożliwia im to zaakceptowanie, że ten budynek będzie od teraz szkołą" - tłumaczy Just.

Z tych powodów Grunhelme zawsze stara się zaangażować mieszkańców w projekt i przed jego rozpoczęciem spisuje umowę ze społecznością. W jej myśl, cała wioska deklaruje aktywne angażowanie się w budowę oraz zapewnienie zamieszkania dla pracowników Grunhelme. Działania te mają osłabić "mentalność podarunku", którą Neudeck uważa za jedną z największych wad obecnej polityki wsparcia i rozwoju. "W czasach zimnej wojny wszystko zależało od tego, czy rząd spojrzy w danym kierunku, na dany obszar. Zbyt wiele rozdano tym krajom podarunków i obecnie ludzie zamieszkujący je, żyją w przeświadczeniu, że praktycznie wszystko pochodzi od białych, od patronów" - uważa Neudeck. Kongo, tak jak i zresztą cała Afryka, przetrwa jedynie, jeśli zacznie opierać się na własnej sile i pracy.

W Kibe odnosi się wrażenie, że to rodzice i nauczyciele sami na ochotnika wypalają cegły. Grunhelme zapewnia materiały: zaprawę, cement i maszyny. Dodatkowo, zatrudnia 20-40 okolicznych mieszkańców i odpowiednio ich opłaca. "Nasze główne zadanie polega na organizacji i motywacji" - tłumaczy Just. "Projekty, którymi się zajmujemy to projekty społeczne i już samo to stwarza problemy. Nieważne, czy pracujemy z Kongijczykami, Niemcami czy innymi Europejczykami - problemy są podobne. Podczas budowy, na przykład, nie raz usłyszy się, jak jeden rodzic gani drugiego, że powinien więcej pracować, bo ma od niego więcej dzieci".

Sekret skutecznego pomagania innym to, zdaniem Neudeck'a, praca u podstaw i budowanie osobistych relacji. "Nie zawsze chodzi o pieniądze, ale o zaufanie, o relacje międzyludzkie". Dzięki projektom budowania szkół w Kiwu Południowym, organizacja Neudeck'a realizuje wszystkie osiem Milenijnych Celów Rozwoju ONZ,  zwłaszcza walkę ze skrajnym ubóstwem, ponieważ "wykształcenie jest jedynym sposobem na wyzwolenie się ludzi z biedy o własnych siłach, a zdobyta wiedza  pomoże im uniknąć wielu chorób i doprowadzi do zmniejszenia wysokiej umieralności swojego potomstwa". Oprócz tego, Neudeck zdradza nam swój "sekretny, dziewiąty Milenijny Cel, który ma zmniejszyć o połowę liczbę skorumpowanych rządów w Afryce".

 

 Other Language Versions

SNS logo
  • Website Design