print logo

Wysypiska śmieci - inkubatory cholery

 Street News Service 24 January 2019

Muchy kłębiące się wokół dużych stert śmieci to widok powszechny w rozległych przedmieściach stolicy Zambii. usuwana Z ulic miasta usuwa się mniej niż połowę śmieci. Resztę pali się na podwórzach lub wyrzuca na nielegalne wysypiska, co przyczynia się do rozwoju cholery. (1333 Words) - By Jorrit Meulenbeek

Share

SNS_EU_Lusaka_wasteland _4

Scavengers looking for recycling materials at Lusaka's only official dump site. “I come here every day. Chinese businessmen pay us for the materials we bring in.” Photo: Jorrit Meulenbeek

SNS_EU_Lusaka_wasteland _1

One of the overflowing sponsored bins, a result of the Keep Zambia Clean campaign. Photo: Jorrit Meulenbeek

SNS_EU_Lusaka_wasteland _2

A smoking dump site in Garden compound, just next to the road. Photo: Jorrit Meulenbeek

SNS_EU_Lusaka_wasteland _3

Walking past burning garbage has become an everyday experience for most Lusaka residents. Photo: Jorrit Meulenbeek

SNS_EU_Lusaka_wasteland _5

At the Chunga waste disposal site most waste remains on the surface, because the site management lacks excavators and other equipment. Photo: Jorrit Meulenbeek

SNS_EU_Lusaka_wasteland _6

Scavengers at the Chunga waste disposal site even cook surrounded by waste, while they look for recycling materials. Others come to look for expired food products that can still be used. Photo: Jorrit Meulenbeek

SNS_EU_Lusaka_wasteland _7

At the Chunga waste disposal site most waste remains on the surface, because the site management lacks excavators and other equipment. Photo: Jorrit Meulenbeek

SNS_EU_Lusaka_wasteland _8

Dirt piling up at the entrance of Chunga waste disposal site. Photo: Jorrit Meulenbeek

SNS_EU_Lusaka_wasteland _9

Garbage dumped by the roadside in Chawama compound, one of the areas where cholera emerges every year. Photo: Jorrit Meulenbeek

SNS_EU_Lusaka_wasteland _10

A popular illegal dumping site, just next to the railway in Chawama compound. Photo: Jorrit Meulenbeek

SNS_EU_Lusaka_wasteland _11

Just across from where people live and children play, residents of Chawama compound dump their trash in an abandoned quarry. Photo: Jorrit Meulenbeek


W 2007 roku prezydent Mwanawasa zainicjował ambitną kampanię Czysta i zdrowa Zambia. Trzy lata później najbardziej widocznym wynikiem kampanii są sponsorowane przez rząd kubły na odpady rozstawione wzdłuż Cairo Road oraz w innych prestiżowych obszarach miasta. Liczba tych kubłów jest niewielka. Same kubły pękają w szwach i otoczone są stertami śmieci.

Dla większości Zambijczyków rynsztoki wzdłuż arterii miasta służą za wysypiska śmieci. Nikt nie wstydzi się wyrzucić tam butelki czy puszki. W biedniejszych dzielnicach miasta oraz wokół rynków śmierdzące sterty śmieci są na porządku dziennym. Czasami są tak duże jak wysypiska śmieci i oddalone są zaledwie kilka metrów od miejsc, w których kupuje się żywność.

- Ludzie najzwyczajniej w świecie otwierają okno samochodu i wyrzucają butelki na ulicę - mówi taksówkarz Ricky Mukube. - Ja też tak robię. Wiem, że to zły nawyk. Ricky był już w wielu innych krajach regionu i uważa, że Zambia wypada najgorzej, jeśli chodzi o śmieci. W Botswanie jest znacznie czyściej. - Tam, jeśli przyłapią cię na wyrzucaniu śmieci na drogę, dostaniesz mandat. My, Zambijczycy jesteśmy daleko w tyle.

Osiem lat temu, gdy problem śmieci osiągnął apogeum, Rada Miasta Lusaka wdrożyła nowy plan działania. Śmieci miały być utylizowane przez prywatnych podwykonawców, którzy szybko odkryli, że śmieci to pieniądze. Takie podejście zdziałało cuda. W roku 2001 usuwano zaledwie od 8 do 15 procent odpadów. Teraz usuwa się ponad 40 procent śmieci.

Michael Kabungo, kierownik ds. środowiska naturalnego w Zarządzie Oczyszczania Miasta w Lusace szybko przyznaje, że do poprawy sytuacji doszło głównie w bogatszych dzielnicach miasta. W takich miejscach ludzie chętniej płacą i stać ich na usuwanie śmieci. Problem jest nadal nierozwiązany w rozległych dzielnicach biedy. - Prywatni podwykonawcy nie są zainteresowani obsługą takich dzielnic - dodaje Kabungo.

Małe gminne firmy próbują wypełnić tę niszę i płacą ludziom drobne kwoty za to, aby chodząc wokół miejsc zamieszkania z taczkami i wózkami, gromadzili odpady i przewozili je na główne składowisko. Ze składowiska śmieci zabierane są przez Zarząd Oczyszczania Miasta, który płaci mieszkańcom za każdy pełen kontener.

Śmieci przewożone są do Chunga, jedynego legalnego wysypiska śmieci. Nawet tam sytuacja daleka jest od ideału, chociaż część wysypiska została zmodernizowana. Rada Środowiskowa Zambii pozwała Radę Miasta za złe zarządzanie wysypiskiem.

Mieszkańcy sąsiadujących dzielnic przychodzą tam, aby zbierać materiały wtórne i co gorsza jedzenie. W porze deszczowej wjazd na wysypisko tonie w błocie, co sprawia, że śmieciarki muszą opróżniać swoją zawartość przed wjazdem na wysypisko. Ponieważ w zarządzie brakuje koparek oraz innego sprzętu, większości śmieci nie spala się i nie przykrywa, ale pozostawia na powierzchni.

Chociaż sytuacja w Lusace może być niepokojąca to jednak ciągle pozostaje świetlanym przykładem w porównaniu z pozostałymi obszarami Zambii, gdzie praktycznie nie usuwa się śmieci. Największym problemem jest duża gęstość zaludnienia w Lusace.

Po kilku gorących miesiącach pora deszczowa przynosi nieco ulgi, ale połączenie wody i stert śmieci jest doskonałym inkubatorem takich chorób jak np. cholera.

Rząd właśnie ogłosił, że w przeludnionych dzielnicach Lusaki - Kanyama i Chawama pojawiły się pierwsze ogniska cholery w tym sezonie. Podobnie jak w wielu innych dzielnicach, system odprowadzania wody nie jest w stanie dostatecznie odprowadzać wody deszczowej. Problem śmieci jedynie pogarsza sytuację, gdyż odpady często zapychają rury i odpływy.

- Każdego roku rząd musi ewakuować mieszkańców - mówi Irene Lungu z Rady ds. Ochrony Środowiska Zambii. To bardzo kosztowne. Te pieniądze powinny być przeznaczone na rozwiązanie problemu odpadów.

Chimba Chileshe, mieszkanka dzielnicy Chawama nie przejmuje się ryzykiem zakażenia cholerą. - Takie rzeczy zdarzają się jedynie nieostrożnym - dodaje. Mimo to, uważa, że odpady to duży problem na tym obszarze. Ona sama nie wie, gdzie wyrzucać swoje śmieci.

Teraz śmieci wrzuca do dołu za domem, podobnie jak jej sąsiedzi. Jednak oficjalnie nie wolno tego robić. W porze deszczowej kontrole są częstsze. Innym popularnym rozwiązaniem jest wyrzucanie śmieci wzdłuż torów kolejowych. - Wiele osób tak robi, jeśli jednak zostaną złapani, mogą być nawet aresztowani.

Zarówno kierownik ds. usuwania śmieci Kabungo oraz specjalista ds. środowiskowych Lungu podkreślają, że postawa Zambijczyków musi się zmienić. - Ludzie myślą, że usuwanie śmieci to darmowa usługa, za którą odpowiada rząd. Zapominają o tym, że wywożenie śmieci wiąże się z kosztami.

Problem staje się coraz bardziej naglący, gdyż miejsc na wywożenie śmieci jest coraz mniej - mówi Kabungo. Ludzie coraz częściej dostrzegają zagrożenia dla zdrowia i są bardziej skłonni, aby płacić za usuwanie odpadów. - W porze deszczowej ilość usuwanych odpadów wzrasta, ponieważ ludzie obawiają się chorób.

- Może wkrótce będziemy musieli za to płacić - dodaje Chimba Chileshe. Czy rzeczywiście rozważa taką możliwość? Śmiejąc się odpowiada - Czasami.

Rzeczywistość jest taka, że dla większość Zambijczyków, z których większość żyje poniżej poziomu ubóstwa, płacenie nie jest alternatywą. Ze względu na brak środków potrzebnych na zwiększenie wysiłków związanych z oczyszczaniem miasta z odpadów i przetwarzaniem ich, inicjatywy wdrażanie przez społeczności lokalne są jedyną nadzieją na rozwiązanie problemu i przyciągnięcie uwagi włodarzy miasta.

Pasek boczny: Walka ze śmieciami u samego źród ła problemu

Niezależnie od skali wysiłków, zwykłe gromadzenie nieczystości prawdopodobnie nie rozwiąże problemu Zambii. Ze tego też powodu rząd i inne zainteresowane strony przenoszą ciężar uwagi na ograniczanie wytwarzania odpadów oraz używanie surowców wtórnych.

Pod tym względem Zambia jest daleko za innymi państwami afrykańskimi. Pomimo tego, że Rwanda niemalże całkowicie wyeliminowała plastikowe torby, zaś supermarkety w Południowej Afryce wprowadziły zasadę odpłatnego wydawania plastikowych toreb, Zambijscy sprzedawcy wydają klientom dowolną liczbę plastikowych worków i pakują w nie każdą rzecz osobno. Ta praktyka prawdopodobnie niebawem się skończy, gdyż parlament przegłosował ustawę o wprowadzeniu 10 procentowego podatku na importowane tworzywa sztuczne. Ustawa wejdzie w życie w styczniu 2011 r.

- Zmuszą klientów do płacenia za plastikowe torby, nie mają wyboru. Wówczas ludzie nie będą chcieli plastikowych toreb. Jesteśmy zadowoleni z tej inicjatywy - dodaje Irene Lungu z Rady ds. Środowiska w Zambii.

Rząd naciskał na wprowadzenie takich regulacji od samego początku. Teraz chce iść o krok dalej i zmusić Zambię do przyjęcia Rozszerzonej odpowiedzialności producenta. System wywodzi się ze Szwecji i wymaga od producentów zredukowania ilości wytwarzanych odpadów, opracowania metod recyklingu odpadów oraz przetwarzania tychże lub choćby ponoszenia części kosztów związanych z utylizacją odpadów.

Jeśli odpowiednio zachęcimy przemysł do tej inicjatywy, możemy zajść daleko. Przetwarzanie złomu jest dobrym przykładem. - Kilka lat temu można było się natknąć na hałdy złomu rozrzucone po całej Lusace - mówi Lungu. - Ponieważ jednak powstały zakłady przetwórstwa złomu, znalezienie go na ulicach jest prawie niemożliwe. Ludzie zarabiają na zbiórce metali, więc zbierają złom i przynoszą go do skupów.

Według Lungu odpowiednie ramy legislacyjne zostały już wdrożone w wielu miejscach. - Nasze przepisy nieźle wyglądają na papierze, gorzej jednak z ich wdrożeniem.

 Other Language Versions

SNS logo
  • Website Design