print logo
  • Username:  
    Password:  

Indie. Potencjał niepełnosprawnych pracowników

 INSP 20 February 2019

Choć kwitnąca gospodarka Indii domaga się wykwalifikowanych pracowników, przedsiębiorstwa wciąż ociągają się z zatrudnianiem osób z grup defaworyzowanych. Czy uda się zatem skojarzyć miejsca pracy z talentami tej siły roboczej, szacowanej na 30 mln osób niepełnosprawnych, walcząc przy okazji z napiętnowaniem? (1390 Words) - By Danielle Batist

Share

SNS_The power of Indias disabled workforce 3

Sheikh Doulath (31) is one of the lucky few young people to get a job in Bangalore, despite living with polio.Photo: Simon Murphy

SNS_The power of Indias disabled workforce 2

Sheikh Doulath (31) on her adapted scooter, which she bought with support from the Association of People with Disabilities. She is one of the lucky few young people to get a job in Bangalore, despite living with polio.Photo: Simon Murphy

SNS_The power of Indias disabled workforce 1

Sheikh Doulath (31) on her adapted scooter, which she bought with support from the Association of People with Disabilities. She is one of the lucky few young people to get a job in Bangalore, despite living with polio.Photo: Simon Murphy

SNS_The power of Indias disabled workforce 4

Professor of Economics & Social Sciences Chiranjib Sen, who recently retired from the Indian Institute of Management of Bangalore, says that the city’s phenomenal growth has not been inclusive.Photo: Simon Murphy

SNS_The power of Indias disabled workforce 5

Sebi Chacko, Convenor for Confederation of Indian Industry’s Disability Forum and Steering Committee member of the Nasscom Foundation.Photo: Simon Murphy


 

Za oszałamiający rozwój Bangalore odpowiedzialny jest oczywiście kwitnący sektor IT. Indyjski Instytut Naukowy szacuje, że w Bangalore zatrudnionych jest około 30% wszystkich pracowników branży informatycznej kraju. Światowe korporacje jak na przykład Infosys, zatrudniająca 60 tys. pracowników, poruszających się po naszpikowanym technologią kampusie wózkami golfowymi, drastycznie zmieniły wizerunek miasta, a także całego kraju. American Express opublikował w 2007 roku raport, z którego wynika, że w Bangalore mieszka 10 tys. milionerów oraz 60 tys. prawie-milionerów. W tym samym czasie około jedna czwarta populacji tego liczącego 8,4 mln mieszkańców miasta żyje w slumsach, a 20% poniżej granicy ubóstwa.

Chiranjib Sen, niedawno emerytowany profesor Ekonomii i Nauk Społecznych w Instytucie Zarządzania w Bangalore, twierdzi, że ten niespotykany wzrost nie objął wszystkich sprawiedliwie. "Dobrobyt jest ściśle powiązany z sektorem IT. Wyłoniła się z niego duża rzesza dobrze opłacanych pracowników działu usług, ale nie jest on w stanie objąć większej liczby ludzi. Zaledwie 11% społeczeństwa posiada wyższe wykształcenie, ale wykwalifikowana siła robocza stanowi tylko 5% ogółu. [Wzrost] nie doprowadził do wyrównania różnic".

Jednym z głównych problemów spowodowanych przez gwałtowny rozwój Bangalore jest duży deficyt stosunkowo dobrze wykwalifikowanych pracowników. Gałąź IT wytworzyła tysiące nowych miejsc pracy, ale pracownicy muszą posiadać odpowiednie wykształcenie oraz umiejętności, w tym komunikatywny język angielski. Praca niższej klasy to przede wszystkim praca w telefonicznym centrum obsługi klienta, a nie w fabrykach. Kluczową w dostępie do rynku pracy staje się zatem odpowiednia edukacja, a to wyklucza dużą część mieszkańców metropolii - w tym niepełnosprawnych. Według raportu Banku Światowego z 2007 roku prawdopodobieństwo podjęcia edukacji przez niepełnosprawne dzieci jest około cztery do pięciu razy mniejsze niż u dzieci z najniższych kast. Raport kończy się stwierdzeniem: "Wskaźnik zatrudnienia wśród dorosłych z niepełnosprawnością (…) jest daleko niższy niż całej populacji, mimo, że kraj znajduje się obecnie w okresie wzrostu gospodarczego".

Poza barierą edukacyjną, osoby niepełnosprawne napotykają na inne utrudnienia, próbując wejść na rynek pracy. Dyskryminacja i brak fizycznego dostępu powstrzymują nawet dobrze wykształconą młodzież od zdobycia pracy. Jednak wiodący przedstawiciele przemysłu jak Konfederacja Przemysłu Indyjskiego (CII, Confederation of Indian Industry) oraz Nasscom coraz aktywniej wdrażają politykę "otwartości". Co ciekawe, zmiana nastawienia nastąpiła w dużej mierze po tym jak obrońcy praw osób niepełnosprawnych zaczęli przedstawiać sytuację w kategoriach czysto komercyjnych. "Mówimy im: to nie jest kwestia Społecznej Odpowiedzialności Biznesu (CSR, Corporate Social Responsibility), w ten sposób dysponujecie po prostu większą pulą utalentowanych ludzi, z której możecie wybierać" - opowiada Sebi Chacko, organizator Forum ds. Niepełnosprawności przy CII i członek Komitetu Wykonawczego Fundacji Nasscom.

Podczas gdy globalna recesja powoduje wzmożony outsourcing pracowników IT do miast takich jak Bangalore, Chacko twierdzi, że jego propozycje skierowane do dużych światowych pracodawców spotykają się coraz częściej z aprobatą. Zdaje sobie jednak sprawę, że potrzebne jest solidne zwiększenie ilości odpowiednich programów szkoleniowych, tak by pomóc dostać się do branży przynajmniej części z 40 - 60 milionowej rzeszy osób niepełnosprawnych.

APD jest jedną z nielicznych organizacji charytatywnych oferujących szkolenia z kluczowych umiejętności. Pomimo, że organizacja stara się dotrzeć do tysięcy ludzi mieszkających w slumsach, jak i na obszarach rolniczych otaczających Bangalore, co roku tylko mały odsetek z nich może otrzymać stypendium pozwalające na odbycie kursu z  Zarządzania Technologią Informatyczną i Biurowością. Chociaż liczba studentów, którzy dzięki zakończonym szkoleniom znaleźli pracę w firmach jest niemała, przed organizacją jeszcze długa droga do zmniejszenia ogromnej przepaści.
Sheikh Doulath (31) jest jednym z nielicznych szczęśliwców, którzy zostali wybrani do bezpłatnego szkolenia. To uratowało jej życie - dosłownie, jak mówi. Po tym jak zachorowała na polio w wieku zaledwie dwóch lat, Doulath nie mogła chodzić przez całe swoje dzieciństwo. "Pochodzę z bardzo ubogiej rodziny ze stanu Andra Pradesh, nie było nas stać na sprzęt rehabilitacyjny ani lekarzy. Desperacko chciałam się uczyć, więc moi bracia nosili mnie do szkoły. Na miejscu poruszałam się czołgając. Nauczyciele nie wiedzieli jak mi pomóc, kiedy na przykład musiałam skorzystać z toalety. Nikt inny w moim miasteczku nie był niepełnosprawny w tym stopniu, co ja. Mój brat także miał polio, ale tylko jedna ręka była nim dotknięta, więc mógł bawić się jak inne dzieci. Bardzo mnie gnębiono i zawsze czułam się samotna".

Chociaż otrzymała parę ortez kiedy miała dziesięć lat, wciąż nie było pieniędzy na operację nóg, co oznaczało, że sprzęt ortopedyczny nie był dopasowany i sprawiał dotkliwy ból. Kiedy ciotka zdecydowała się zafundować jej miejsce w rządowej szkole średniej w Tirupai, Doulah kurczowo chwyciła się tej możliwości. "Wiedziałam, że nigdy nie będę mogła wykonywać fizycznej pracy, więc pomyślałam, że to moja jedyna szansa, by móc pracować i być  niezależną".

Pomimo nauki dniami i nocami oraz zapewnień szkoleniowców, że znajdzie zatrudnienie, rzeczywistość okazała się całkiem inna. "Każdego dnia aplikowałam o pracę i czasem byłam nawet zapraszana na rozmowy. Ale jak tylko dowiadywali się, że jestem niepełnosprawna, odmawiali. Większość firm nigdy wcześniej nie zatrudniała osób niepełnosprawnych. Nie wierzyli, że ktoś taki jak ja może pracować". Trzy kolejne lata okazały się być najgorszymi w życiu Doulath. "Byłam w ciężkiej depresji. Myślałam, że całe moje studia i cierpienie są na nic i że moje życie jest nic nie warte. Nie chciałam być obciążeniem. Myślałam o samobójstwie".

O ironio, z niedoli wyciągnął Doulath wypadek jej ojca. Potrzebował kul i trafił do nowo otwartego wiejskiego centrum APD. Zapytano go tam o sytuację rodzinną, więc opowiedział o swojej córce. "Kiedy zaoferowali mu miejsce dla mnie w ich centrum szkoleń w Bangalore, odmówił ponieważ nie było go na to stać" - wspomina Doulath. "Kiedy powiedzieli, że jest to opłacone miejsce w kampusie APD, żadne z nas nie mogło uwierzyć. To on zawsze zachęcał mnie do nauki i bycia niezależną, mama chciała po prostu żebym wyszła za mąż. Kiedy przywiózł mnie do Bangalore, oboje bardzo się wzruszyliśmy. Dostałam nowe życie".

Kurs biurowości, który podjęła Doulath, oraz staż w biurze APD zaowocowały nie tylko umiejętnościami, ale także większą pewnością siebie. "Kiedy widziałam świetną robotę, jaką wykonywały inne niepełnosprawne osoby, uwierzyłam w siebie". Jej szybkie postępy zostały dostrzeżone przez zespół APD, który zaproponował jej pracę na pełen etat po ukończeniu szkolenia. Przy pomocy swoich pierwszych oszczędności udało jej się ostatnio otrzymać pożyczkę  na zakup regulowanego skutera. Teraz jeździ nim codziennie z miejsca zamieszkania do pracy. "Wczoraj po raz pierwszy zabrałam koleżankę na zakupy w centrum. Gdyby parę lat temu ktoś powiedział mi, że będę mieszkała samodzielnie w Bangalore, nigdy bym nie uwierzyła".

Do obowiązków Doulath jako operatora danych, należy również organizacja naboru nowych studentów do zawodowych programów szkoleniowych. Kiedy widzę nowe dziewczyny, nieśmiałe i zawstydzone, widzę w nich siebie. Młodszym mówię: 'Nie przejmuj się, też przez to przeszłam'. Przyjemnie patrzeć jak się rozwijają".

Podpisy pod zdjęciami:

1, 2. Sheikh Doulath (31) na swoim zaadaptowanym skuterze, który zakupiła przy wsparciu Stowarzyszenia Osób Niepełnosprawnych. Jest jednym z nielicznych młodych szczęściarzy, którzy zdobyli pracę w Bangalore mimo polio. Zdjęcie: Simon Murphy.

3. Sheikh Doulath (31), jest jednym z nielicznych młodych szczęściarzy, którzy zdobyli pracę w Bangalore mimo polio. Zdjęcie: Simon Murphy.

 Other Language Versions

SNS logo
  • Website Design